mysql_connect(): The mysql extension is deprecated and will be removed in the future: use mysqli or PDO instead in: /www/include/connection.php on line 9


Gimnazjum w Szczyrzycu Gimnazjum Szczyrzyc.

Międzynarodowy Festiwal Święto Dzieci Gór

W dniach od 23VII-30VII 2017 roku w Nowym Sączu...

...odbył się Międzynarodowy Festiwal Święto Dzieci Gór.To była edycja Jubileuszowa festiwalu, gdyż już 25 raz MCK Sokół organizował to wspaniałe wydarzenie. Zespół regionalny ,, Mali Szczyrzycanie” ze Szczyrzyca miał zaszczyt uczestniczyć w tej wspaniałej międzynarodowej imprezie.

Główną zasadą festiwalu jest  "uczyć przez zabawę”. Impreza nie ma charakteru konkursowego. Programy zespołów powinny być przystosowane do wieku i możliwości interpretacyjnych dziecka, a ich podstawę powinny stanowić dziecięce gry i zabawy charakterystyczne dla danego regionu. Nasz zespół przedstawił scenę zbierania przez dzieci kłusi i słomy wokół budynków gospodarczych tuż po zwiezieniu snopków do stodoły. Po skończonej pracy dzieci rozpoczęły zabawę.Niedaleko przechodziła muzyka na granie. Dzieci poprosiły o przygranie. Muzykanci, choć się spieszyli, to chwilkę dzieciom zagrali. Wkrótce kończą zabawę, bo muzyka musi iść dalej. Tytuł programu ,,Po zwózce”

Uczestnicy festiwalu (6 zespołów polskich i 6 zagranicznych) łączone są w pary kamrackie wspólnie biorące udział w koncertach i imprezach towarzyszących, co stwarza dzieciom możliwość bliższego poznania się w codziennym festiwalowym życiu oraz nawiązania bardziej bezpośrednich kontaktów. Naszymi kamratami były dwa zespoły zagraniczne ,,NUPUR SAJ SCHOOL OF PERFORMING  ARTS – Indie oraz BOJMIJA - Macedonia
 Każda para zespołów ma swój "dzień narodowy”. W tym dniu podczas głównego koncertu zespoły są inicjatorami wspólnej zabawy z udziałem widowni, a także mają okazję do zaprezentowania kultury swojego kraju i regionu w różnych, wybranych przez siebie, formach działań pozascenicznych (kuchnie narodowe, wystawy, kiermasze, prezentacje uliczne itp.)
Podczas tygodnia festiwalowego każdy zespół polski zaprasza swojego partnera do swojej rodzinnej miejscowości. Uczestnicy zagraniczni poznają środowisko, w jakim, na co dzień żyją ich nowi polscy przyjaciele - ich domy, rodziny, kolegów...My gościliśmy swoich kamratów 27 lipca 2017 roku. Po przyjeździe do Szczyrzyca wpierw odwiedziliśmy wójta gminy Jodłownik mgr Pawła Stawarza. Przedstawiciele 3 zespołów regionalnych w strojach ludowych wraz z opiekunami i kapelą szczyrzycką udali się na spotkanie z wójtem, który serdecznie powitał gości na Ziemi szczyrzyckiej i wręczył im upominki. Wizyta przebiegła w miłej i serdecznej atmosferze. Spotkanie uwieńczono wspólną fotografią. Następnie autokarami wszyscy udaliśmy się do Wioski Indiańskiej w Pogorzanach. Po wesoło spędzonym czasie goście udali się na obiad. Dziękujemy w tym miejscu Panu Wójtowi mgr Pawłowi Stawarzowi za sponsorowanie całodziennego wyżywienia gości w szczyrzycu oraz pokrycie kosztów wstępu do Wioski Indiańskiej .Po obiedzie wszystkie dzieci z Indii i Macedonii pojechały do domów rodzinnych członków zespołu Mali Szczyrzycanie. Rodzice dzieci fantastycznie zorganizowali pobyt cudzoziemców w swoich domach. Wszyscy wrócili zadowoleni i radośni. W godzinach popołudniowych odbył się koncert zespołu z Indii i Macedonii w Amfiteatrze Ziemi Szczyrzyckiej w Pogorzanach. Na zakończenie koncertu wszystkie trzy zespoły wykonały przed publicznością tańce kamrackie: po szczyrzycku, macedońsku i indyjsku. Publicznośc nagrodziła wszystkich wykonawców  gromkimi brawami. Po wspólnej kolacji wróciliśmy do Nowego Sącza.
Podczas koncertu finałowego wszystkie zespoły realizują wspólny program sceniczny, podporządkowany jednej określonej idei. Taka formuła koncertu pozwala w praktyce uświadomić dzieciom, że różnice kulturowe nie są przeszkodą w realizacji wspólnych celów i tworzeniu nowych wartości. Dzień indyjsko-szczyrzycko-macedoński miał następującą ideę,,  Spotkanie jest jak ziarno dobrego chleba”

Cytat:

,,MALI SZCZYRZYCANIE dzielnie asystują Józkowi Brodzie, gdy trombitą ogłasza rozpoczęcie ostatniego w tym roku koncertu narodowego.

„Może naonczas, gdy wnętrze

Taka mi jasność zaleje,

Jasną zobaczę źrenicą,

Że się spełniają nadzieje.”

Znów piękne strofy Jana Kasprowicza otwierają prezentację tego wieczoru.

Jedna z najpiękniejszych nadziei, to nasze zgromadzenie.”

A przy Józku Brodzie - asystent Marek Harbaczewski. I na spółkę witają Radę Artystyczną, uczestników Warsztatów Instruktorskich, i każdego z nas z osobna, a przede wszystkim dziecka, bo „jest to promień działania Bożego”. Czy dzieci wiedzą, że są wiosną, nadzieją, najpiękniejszą kropelką Bożego widzenia? Nad Morzem Arabskim, trzynaście kilometrów od linii brzegowej, jest miasto Navsari, z którego przyjechali mali Hindusi. Dawna nazwa Indii, a właściwie ich nazwa w sanskrycie brzmi Bharad, a na nazwę tę składają się uczucia, linia melodyczna, rytm.

Wielkości Indii - do sprawdzenia. Nie przywiązywałbym się do liczb podawanych ze sceny, natomiast niewątpliwie ważną dla idei Festiwalu, tej mówiącej o budowaniu pokoju, była informacja, iż tam właśnie żył Gandhi, który uczył podchodzić do drugiego człowieka z otwartą dłonią. Taniec rass, bardzo tajemniczy. Dziewięć dni postu, nocą się spotykają i bawią i chwalą swoje bóstwa. Deszcz? Nie, raczej słońce jest przyczyną, dla której nad głową hinduskiej dziewczyny wiruje piękny parasol z frędzlami. Khanjri, manjira, taalam, dhol, czyli instrumenty perkusyjne nadają rytm. Na razie tylko rytm. A w tym rytmie, uderzając w krótkie pałeczki, wchodzi grupa dziewcząt. Jedne w sukniach, drugie w szerokich spodniach. Na bosaka. Wraz z nimi pojawia się również melodia za sprawą owego najpiękniejszego z instrumentów - głosu dziewcząt grających na perkusyjnych instrumentach. A taniec: obroty, kółka, w trakcie uderzenia o własne pałeczki i pałeczki koleżanek. Owe pałeczki - jak wyjaśnił po pierwszym występie hinduskim pan Marek to - dandija. Służyły do odganiania złych mocy.

My wyganiamy inaczej: Pasiesioj!

Macedoński zespół BOJMIJA przyjechał do nas z miasta Gewgelija położonym na zachodnim brzegu Wardaru, na granicy z Grecją, 70 km do Salonik. Przeszło 300 dni świeci tutaj słońce, śniegu prawie nie mają, niech żałują. Papryka, cebula, arbuz, winna latorośl. A w kapeli: nisko grające skrzypce, akordeony, bęben Spokojnie, powłóczyście, „jak polonez gdzieś z kazamat”. Panowie trzymają ręce dumnie na pasach i śpiewają. Dziewczęta - ręce pod boki, lekki taniec w miejscu. W końcu rozchodzą się po półkolu, śpiewają wszyscy. Dziewczęta biorą się za ręce. Krok trochę jak w Zorbie, co nie jest dziwne, zważywszy na bliskość Grecji. Biel, brąz, czerń i taki ciemny elegancki grafit męskich strojów… Muzyka przyspiesza, więc i krok szybszy. Panowie w tle wymieniają uwagi; czy o urodzie? Czy o gracji tańczących dziewcząt? W końcu i oni kładą sobie dłonie na ramionach i zaczynają obiegać dziewczęta dwoma wężami. I ciekawe, że ten taniec u panów jest bardziej braterski z dłońmi na ramionach. Dziewczęta trochę jakby zdystansowane - trzymają się za ręce. Rozdzielają się i łączą, ale zawsze chłopcy z chłopcami, dziewczęta razem. Oddają sobie środek sceny, wymieniają się… Drugi taniec, znów zaczyna się od śpiewu, ale tym razem odwrotnie. Śpiewają ciemno ubrane dziewczęta, śpiewają mocno, dobrze. Chłopcy tańczą, a kiedy dziewczęta zaczynają tańczyć, chłopcy dzielą się na dwie grupy i grają w salonowca. Znów wspólny taniec, a jednak osobny. I popis taneczny chłopaków. Dziewcząt. Chłopaków. Dziewcząt…

Gdy wydaje się, że skończyli, chłopcy stają przed nami, chwytają się nawzajem za pasy… i kolejny popis, brawa, popis, brawa, popis… Na scenie z jednej strony… pasterz? A może wędrowiec? Markujący grę na fujarce, z torbą przez ramię, wełnianą czapą. Otaczają go niewiasty. Tańczą wokół niego, a on im „gra”. I tym razem nie pozwala sobie zdjąć czapki. Przed chwilą dał się zaskoczyć. Teraz taniec dziewcząt obserwują z ukosa już wszyscy chłopcy, a na głowie każdego z nich czarna czapa. I ruszają. Pierwszy macha białym sznureczkiem, potem drugi, gdy się rozdzielają, sznureczki białe lub czerwone wirują na całej scenie, bo i dziewczęta włączają się w ten ruch. Stopy powoli, sznurki szybko, ale i stopy przyspieszają. I w końcu moment, kiedy chłopcy zwracają się do dziewcząt, na końcu chwytają się za ręce, tańczą chwilę razem. Ukłon.

Wracamy do Indii. Taniec zaślubin. Soki z roślin, pyłki z kwiatów były mieszane z popiołem i tak się dziewczęta malowałyby ciekawiej wyglądać. Wchodzą w dziwnym korowodzie. Najpierw dwie, na czworakach, ale druga jakby zwieszona na pierwszej, trochę jak małpka. Kolejna wnosi koleżankę, stojącą jej na ramionach. I na barana… Przemarsz przez scenę. Znikają za kulisą. Wracają już osobno, by zatańczyć. Znów tylko do rytmu perkusyjnych instrumentów. Czerwone, luźne spodnie, czarne bluzy i wielobarwne kamizelki. Twarze naznaczone, jak u Indian na wojennej ścieżce. A we włosach patyczki, okalające twarze, znów trochę - ale tylko trochę - jak indiańskie pióropusze. Wśród prostych kroków układy niemal akrobatyczne: mniejsza na ramionach wyższej, mniejsze przechodzą lub zostają przerzucone po splecionych ramionach, piramida, potem kolejne…

NAPUR SAJ SCHOOL OF PERFORMING ARTS pożegnał sądecką publiczność jeszcze jedną paradą akrobatycznie połączonych dziewcząt i wspólnym ukłonem.

Na scenę zaproszeni zostali pan dyrektor Antoni Malczak i pani dyrektor Małgorzata Kalarus. Hinduski zespół wyjeżdża już w niedzielę rano, więc dziś otrzymują pamiątkowe zdjęcie, baranka i łakocie. A więc pożegnań czas w tym roku rozpoczyna się dzień wcześniej. Żal.

Na pożegnanie kierowniczka zespołu z Indii mówi, że są bardzo wdzięczni, że mogli się pojawić, nasza gościnność jest wyjątkowa, wszyscy są bardzo troskliwi, ciepła publiczność. Bardzo są zadowoleni z całego Festiwalu. Wyjeżdżają wyłącznie z dobrymi wspomnieniami.

Zanim MALI SZCZYRZYCANIE rozpoczną swoją opowieść, dowiadujemy się o Weronice Drobisz, maleńkiej dziewczynce z Żywca. Urodziła się z brakiem stawu łokciowego, zniekształconą ręką. Można jej pomóc, ale operacja na Florydzie kosztuje milion złotych. Czy pomożemy? Będzie okazja jeszcze jutro i później, bo można wpłacić na konto.

Prowadzący jeszcze mówią o Weronice, a już za ich plecami MALI SZCZYRZYCANIE przygotowują scenę. Specjalnie na ich występ przyjechali wójt gminy Jodłownik Paweł Stawarz, przewodniczący Związku Szczyrzycan  ,członkowie związku, grupa mlodzieżowa Szczyrzycanie z opiekunką Haliną Matykiewicz, rodzice dzieci, zespół Sami Swoi z Krasnego Lasocic, sympatycy zespołu, goście.„Chleb trzeba szanować - wprowadza w etiudę Józef Broda, - kłoska, co był potracone na polu, na placu obok stodoły, zbierano. I to będzie o tym opowieść.”

Ale skoro jest słoma, to jest i słomka, a skoro jest słomka i Józek Broda, to jest i muzyka… I śpiew:

Chleba naszego powszedniego,

daj nam dzisiaj, daj każdemu,

daj nam na każdy czas, daj chleba.

Panie niech Duch Twój modli się we mnie,

bo życie pachnie jak chleb,

bo życie może być jak chleb.

Daj nam na każdy czas, daj chleba

tego Twojego, nieskończonego,

z chłodu Betlejemu,

z Krzyża cierpienia,

w glorii Zmartwychwstania.

Daj nam na każdy czas, daj.”

Berek! Goń mnie!

„Oj dzieciska - wpada na scenę gniewna mama - co wyście tu narobili? Nie patrzycie tylko tarasicie! Do sprzątania: słoma pod krowy, kusia do stodoły. Dejcie pozor na małe dzieci.”

Liderka, najstarsza z dziewcząt, zadysponowała, co kto ma robić. A wszyscy śpiewają, żeby im się raźniej pracowało. O mamie dającej chleb i wietrze, co wieje dolinecką, i o szczyrzycaninie, co się za nim oglądają wszystkie panny.

Uwinęli się szybko. Starsi jeszcze kończą, ale młodsi już się bawią w konopki. „Konopki, jakie małe stopki, mało nos, mało nos, a ty… chodź do nos” i padają kolejne imiona siedzących wokół. Aż „dużo nas”, i nikogo już nie trza.

Przyszły chochoły, znaczy chodoki z chocholimi czapami na głowach. Dziewczyny dostrzegają niesprawiedliwość, bo one się napracowały nad porządkowaniem słomy, a oni sobie chochoły porobili. A że inny też chcą, starszy chłopak uczy młodsze, jak chochoła przysposobić. Ale do zabawy trza dziwne nakrycia z głów zdjąć.

„Myski, myski siedźcie w norze, bo pon kotek w złym humorze…” - wyliczanka, by było wiadomo, kto jest myszką, która musi uciekać do dziury, bo wiadomo, co chce jej zrobić kot bury.

No i przyszła kapela. Żeby inaczej, to od widowni. Niskim pokłonem „piknie prosiwa…”, więc choć się muzyce śpiesy, zagra. Jeden chłopak zgłasza się do śpiewu, bo z racji koligacji rodzinnych niezwykle do tego predystynowany. Dziewczyna nie bardzo chce z nim hulać, wstydzi się, ale przecie tak pięknej prośbie nie odmówi.

Zacna lachowska muzyka: troje skrzypiec, basy, klarnet, trąbka… A z boku trzech małych chłopaków gra w kamienie, trzy dziewczynki bawią się gałgankową piłką. I kolejne - dysponowane władczymi okrzykami małych tancerzy - chodzony, pastyrka, szewc, kowol, poleczki… I w końcu babcia przyszła i zabawę zakończyła.

Każde ziarnko to początek dobrego chleba, każde spotkanie to jak ziarno dobrego chleba.” Tak Józek Broda dziękuje nam wszystkim za chleb Festiwalu, czyli naszą gromadność.

Podczas prezentacji w dniu narodowym indyjsko-szczyrzycko-macedońskim przyjeżdża do hali koncertowej Wójt Gminy Jodłownik mgr Paweł Stawarz. .Na ręce kierownik zespołu mgr Alinie Adamczyk, w asyście publiczności , dyrekcji i pracowników  MCK Sokół w Nowym Sączu ,wręcza upominek dla wszystkich członków zespołu Mali Szczyrzycanie”. Upominek ten to plecaki ,jak określił to Wójt ,na wyjazdy zagraniczne do krajów swoich kamratów, czyli Indii i Macedonii.

W czasie tygodnia festiwalowego odbywa się również szereg imprez towarzyszących, zapewniających uczestnikom możliwość odpoczynku i zabawy, a jednocześnie stwarzających szansę poznania piękna regionu i najciekawszych miejsc południowej Polski.

Szczyrzycanie z kamratami koncertowali w Krynicy.
Podczas realizacji festiwalu działa powołana przez dyrektora i Polską Sekcję CIOFF Rada Artystyczna, która w czasie spotkań z kierownikami zespołów dokonuje oceny programów poszczególnych zespołów oraz sposobów ich przedstawiania na scenie.

 Rada Artystyczna w składzie:

-Aleksandra Szurmiak-Bogucka(przewodnicząca)-etnomuzykolog, ekspert polskiej sekcji CIOFF POLSKA

-Wiesława Hazuka-choreograf, ekspert polskiej sekcji CIOFF POLSKA

-Benedykt Kafel-etnograf,ekspert polskiej sekcji CIOFF POLSKA

-Dianna Laska-choreograf AUSTRALIA

-Henry Laska-specjalista ds. opracowań i prezentacji programów artystycznych,

animator sztuki AUSTRALIA

-Monica Artemisa Alonso Palacios Marquez de Mendoza-pedagog kultury ludowejMEKSYK

-Victor Mendoza-Zenteno-pedagog edukacji artystycznejMEKSYK

-Lidiya Voynarovska-muzyk, pedagogUKRAINA

-Yuriy Voynarovskyy-muzyk, prezydent Ukraińskiej Sekcji CIOFUKRAINA

-Dorota Majerczyk-etnolog, członek CIOFF,sekretarz Rady POLSKA

 obejrzała i oceniła 13 programów przyjmując za kryter a ich oceny wartości

etnograficzne i artystyczne oraz wytyczne zawarte w regulaminie festiwalu.

 Rada Artystyczna, biorąc pod uwagę przedstawione na Festiwalu widowiska i ich odniesienie do tradycyjnych kultur poszczególnych ludów i regionów oraz wyraz artystyczny –postanowiła podkreślić najbardziej charakterystyczne cechy programów (zespoły wymienione w kolejności występowania):

MALI SZCZYRZYCANIEze Szczyrzyca (Polska), za reżyserię programu, atmosferę zabaw dziecięcych, dobry śpiew i muzykę.

 Mali Szczyrzycanie ze Szczyrzyca wrócili do domu 31 lipca 2017 roku.Miło wspominają czas spędzony w towarzystwie dwóch wspaniałych grup zagranicznych. Na pożegnaniu z grupami kamrackimi łzom nie było końca.

ZDJĘCIA>>>

« powrót
AA
2017-08-30



Galeria

brak

brak


Wyszukiwarka

Rodziny szkół Jana Pawła II
icim

Certyfikat:

gimnazjum Szczyrzyc

Polecamy:

Intellect.pl
copyright © Gimnazjum Szczyrzyc - administracja serwisu B. Macko Realizacja: Intellect.pl